You are currently browsing the daily archive for grudzień 19th, 2006.

– Jak już się nacieszysz aromatem mam dla ciebie jeszcze jedną niespodziankę – oznajmił dociskając moje usta do skrytego za czarnym dresem krocza.

Poczułem silny zapach przypominający mieszaninę spermy i moczu. Pod dresem ukrywał się całkiem spory wał. Delikatnie objąłem go wargami. Philips natychmiast odepchnął moją głowę.

- Wiem, że się nie możesz doczekać śmietanki prawdziwego faceta, ale najpierw musisz sobie na to zasłużyć – ryknął ponownie po czym znowu chwycił mnie za włosy i przyciągną moją głowę do swojej pachy. – Skoro tak lubisz zapach moich śmierdzieli, to zapewne nie będziesz miał nic przeciwko wylizaniu moich pach. Prawda? Hahaha – roześmiał się szyderczo.

Jednym ruchem ręki zdarł z siebie podkoszulek. Mój nos powędrował prosto w głąb jego pachy. Zanim to się jednak stało moim oczom ukazał się potężnie zbudowany tors z gigantycznie rozwiniętymi mięśniami piersiowymi i pięknie wyrzeźbionym kaloryferkiem na brzuchu. Widok był zniewalający. Philips śmiał się przez cały czas, a jego mięśnie pobudzone tańczyły przed moimi oczami niczym płachta przed rozjuszonym bykiem. Tymczasem mój nos powoli aklimatyzował się w nowym środowisku. Ciepła spocona pacha Philipsa zdawała się być doskonałym mikroklimatem dla moich nozdrzy.

- Liż kurwa tę pachę i przestań się opierdalać – wycharczał Philips.

Jego silna dłoń kierowała z łatwością moją głową we wszystkich kierunkach. Słonawy smak potu Philipsa połączony z intensywną męską wonią rozbudzał moje zmysły do szaleństwa. Czułem jak w spodniach mój prywatny joystick budzi się do życia w zawrotnym tempie. Łakomie zlizywałem najdrobniejsze kropelki potu z wygolonej gładko pachy Philipsa. On zaś dociskał moją głowę coraz silniej i silniej. Chwilę później szarpnąwszy mnie za włosy przeciągnął moją głowę w kierunku swojej drugiej pachy. Przez moment mogłem ponownie ujrzeć jego zadowolone i rozbawione oblicze. Philips mruczał z zadowolenia od czasu do czasu wydając jęki aprobaty dla mojej służalczości.

- Ucałuj suko teraz mojego bicepsa i podziękuj mu za to, że ci nie wpierdolił – rozkazał.

Z niekłamaną radością zabrałem się więc do całowania jego gigantycznego bicepsa nieświadomy, że ramie Philipsa z wolna owija się wokół mojej szyi. Stalowe mięśnie powoli zaciskały się na moich tętnicach szyjnych odcinając z wolna dopływ krwi do mózgu. Wypowiadane przez Philipsa słowa stawały się z minuty na minutę coraz bardziej odległe. Powoli robiło mi się coraz cieplej i bardziej błogo. Czułem, że tracę przytomność. Ostatkiem świadomości usłyszałem jeszcze:

- Śpij. Za chwilę zaśniesz.

Blog Stats

  • 82,540 hits

 

grudzień 2006
P W Ś C P S N
« lis   sty »
 123
45678910
11121314151617
18192021222324
25262728293031

c