- Mati! Jak ty to sobie wyobrażasz? Przecież ja w przyszłym tygodniu wracam do pracy! – oznajmiłem całkiem zbity z tropu.
- Już nie. Teraz twoim zadaniem będzie zajmowanie się mną, a czasem moimi kumplami. Moja firma prosperuje coraz lepiej więc z głodu nie umrzesz, a do ubrania też coś się znajdzie – odparł arbitralnie.
- Ale co ja powiem w domu? Przecież nie oznajmię im, że zostałem twoim niewolnikiem.
- Nie denerwuj się. Powąchaj moje soksy! Wycisz się trochę – kontynuował. – Na to też się znajdzie rada. Po pierwsze zatrudnię cię oficjalnie w mojej firmie. Po drugie, narazie powiesz, że zamykamy inwentaryzację, więc będziesz potrzebny czasem do późna i dla wygody będziesz nocował u mnie. Potem pomyślimy nad resztą – uśmiechnął się szeroko.
– I nie zapominaj, że w domu mówisz do mnie „Tak Panie!” A teraz zdejmuj mi skarpety i zacznij lizać moje stopy, bo jak przyjdę za godzinę z moimi kumplami z siłki, to będziesz miał jeszcze trzy pary stóp oprócz moich do wylizania.
- Co? – jęknąłem zaskoczony. – To taki mały prezent ode mnie na dobry początek – skwitował. – A może, któryś z chłopaków da ci ucałować swojego bicepsa. Prawda, że fajnie? – wybuchnął śmiechem. – I pamiętaj! Zawsze „Tak Panie!” A teraz liż i się nie ociągaj, bo chce się zrelaksować zanim przyjdą chłopacy za godzinę.
- Tak Panie! – potwierdziłem wciąż jeszcze niepewnie. – Naprawdę mówisz to wszystko poważnie, czy najnormalniej chcesz mnie ośmieszyć? – zapytałem po chwili.
- Sądzisz, że włożyłem tyle wysiłku, żeby cię tylko ośmieszyć? – odpowiedział pytaniem. – Rzecz jasna, gdybyś się nie zgodził musiałbym cię skompromitować dla zachowania twarzy. Ale wiesz doskonale, że ty tego chcesz tak samo mocno jak i ja. Zostałem stworzony, by mieć sługę, a ty po to by mi służyć. Tak nam było pisane. W sumie to i lepiej, że się nigdy nie zaprzyjaźniliśmy, bo teraz byłoby jakoś głupio – stwierdził z pełnym przekonaniem, po czym dodał – Smakują ci moje stopy?
- Tak Panie! To prawdziwa uczta dla twego pokornego sługi – odpowiedziałem już z dumą. – To świetnie. Od dzisiaj bowiem nie będę ci szczędził tego przywileju. Ha! A ponieważ świetnie się spisujesz, myślę że i moi kumple z siłki zechcą cię w ten sam sposób nagradzać – roześmiał się wiedząc, jaką ma nade mną przewagę.
Ja tymczasem delektowałem się zlizywanym z jego stóp potem. Pieściłem językiem każdy milimetr skóry jego podeszw. Ssałem jego palce i oddychałem z radością zapachem wydobywającym się z jego soksów. Czułem się zupełnie uzależniony. To było silniejsze ode mnie.
Zupełnie nie dostrzegłem kiedy minęła godzina. Nagle rozległ się przeszywający dźwięk dzwonka do drzwi. Mati wstał z fotela i założył klapki adidasa. Odchodząc zwrócił się do mnie.
- Następnym razem jak usłyszysz dzwonek, pamiętaj, że masz mi założyć klapki na nogi! A teraz usiądź na chwilę zanim ponownie wrócisz na swoje miejsce na podłodze – polecił.
Z korytarza wprowadził trzech równie mocno przypakowanych jak on chłopaków. Wszyscy łysi, na sportowo ubrani i w super butkach. Dosłownie raj dla oczu. Wszyscy czworo weszli do pokoju tylko rzucając w moją stronę orientacyjne spojrzenia. Z powietrza do moich nozdrzy dobiegł silny zapach samczego potu. Mój mózg od tej chwili nastawiony był tylko na jedno.
- Siadajcie – rzucił Mati – Zaraz przynisę jakieś browary, a wy tymczasem chwileczkę odpocznijcie. Osobiście polecam masaż stóp językiem w wykonaniu mojego prywatnego podnóżka.
- Stary! Nie wkręcaj nas! Chyba nie sądzisz, że uwierzymy, że ten gostek będzie pucował językiem nasze śmierdzące po treningu syry? – switował największy całej czwórki.
- Przekonaj się Philips! – odpowiedział mu i chwilę potem zwrócił się do mnie.
– Nie zawiedź mnie! Zajmij się natychmiast stopami Philipsa. Widzisz, że chłopak cierpi.
- Mati! Ale ja tych iperytów nie zmieniałem od czterech treningów. Myślisz, że koleś to przeżyje? – pytał ciągle zdziwiony Philips.
- Philips! On nie tylko to przeżyje, ale będzie bardzo szczęśliwy. Prawda? – zapytał w moją stronę.
- Tak Panie! – odpowiedziałem całując białe pumy Philipsa.
- Skoro tak twierdzisz Mati. Zrobimy mały test. Jeśli koleś przeżyje wachanie moich toksycznych skarpet przez 10 minut to zostanę chyba Mati stałym gościem u ciebie na te masaże – skwitował wybuchając śmiechem. Spojrzał przez moment na mnie i powiedział – sorry gościu, ale to będzie dla ciebie straszne.
- W żadnym wypadku Panie! – odpowiedziałem pokornie. – Będę szczęśliwy mogąc wdychać zapach twoich stóp, tak ciężko pracujących na siłowni dodałem.
Philips ponownie wybuchnął śmiechem. Wspomniał jeszcze coś o tym, że wciąż nie może w to uwierzyć, ale pozwolił mi zdjąć jego buty. Tymczasem ja ułożyłem się wygodnie na ziemii i przycisnąłem podeszwy jego stóp odzianych w mokre od potu, pożółkłe skarpety. Philips dusił się od śmiechu co chwilę spoglądając na stopy. Kazał mi robić głębokie wdechy przez nos. Zapach rzeczywiście był ostry, ale nie potrafiłem się wprost od niego uwolnić.


1 comment
Comments feed for this article
grudzień 8, 2006 @ 10:19 am
Heraklit
CZEKAM NA NASTEPNE CZESCI! NICE NICE NICE BYLE DLUZSZE