Mieszkaliśmy w jednej klatce. Mati był młodszy ode mnie o jakieś 7 lat. Mimo, że widywaliśmy się niemal codziennie przez wiele lat nie zamieniliśmy ze sobą nawet słowa. Zresztą co tu kryć! Dzieliło nas wszystko. Ja typ mola książkowoego, on – pakerek spędzający więcej czasu na siłowni niż ja niegdyś na uczelni. Nie powiem. Lubiłem na niego patrzeć, ale starałem się robić to zawsze ukradkowo, żeby sobie czegoś nie pomyślał. Co prawda nie robiłem tajemnicy ze swojej orientacji, wolałem jednak zachować ostrożność.
Kiedy latem w podkoszulku na ramiączkach i biało-niebieskich nikach shox revolution wystawał na ulicy omal nie traciłem głowy. Masywne mięśnie, pięknie opalona skóra, no i te najki, których rozmiar szacowałem na jakieś 49. Poprostu odlot.
Pewnego wieczora znalazłem w sieci ogłoszenie. „Młody paker sprzeda swoje śmierdzące soksy po kilku siłkach.” Napisałem więc maila i zamówiłem od gostka soksy. Po kilku dniach, kiedy przesyłka nie nadchodziła postanowiłełm do niego napisać ponownie. Kilka minut później usłyszałem dżwięk telefonu.
- Piotrek? – usłyszałem w słuchawce męski głos.
- Tak, a z kim rozmawiam?
- Mati z dołu. Listonosz zostawił u mnie dla ciebie przesyłkę. Wpadnij po nią, jak masz czas – usłyszałem.
- Dobrze! Zaraz będę! Dzięki za telefon. – i odłożyłem słuchawkę.
Cholera! – pomyślałem. – Mam nadzieję, że jej przez przypadek nie otworzył.
Schodziłem po schodach z sercem na ramieniu. Z drugiej strony, przecież nikt nie otwiera cudzych paczek, więc raczej nie miałem się czego obawiać.
- Wchodź do środka – przywitał mnie z uśmiechem Mati. – Dopiero co wróciłem z siłki, więc pomyślałem, że zadzwonię do ciebie, to sobie odbierzesz tę paczkę.
- Dzięki serdeczne. Wezmę paczkę i znikam. Nie chcę za bardzo przeszkadzać – rzuciłem pospiesznie.
- No coś ty! Nareszcie jest okazja, żeby się poznać. Mam jeszcze w lodówce jakiś browar – nalegał.
Był bardzo sympatyczny, a mi robiło się słabo na jego widok. Postanowiłem jednak skorzystać z okazji nawiązania kontaktu.
- Siadaj! Butelka czy pokal? – zapytał.
- Dla mnie może być butelka – odparłem.
- Kurcze! Mieszkamy tu tyle lat, a nigdy nie zamieniliśmy ze sobą nawet słowa. A tu taki przypadek. No powiedz sam.
- Fakt. Ale co taki „psorek” miał ci zawracać głowę. Zanudziłbyś się ze mną na śmierć.
- Nie przesadzaj. Mamy trochę wspólnego. Od tego roku zacznę studiować na tym samym wydziale, który ty ukończyłeś. Mam nadzieję, że mi trochę pomożesz – oznajmił sącząc piwo.
- Jasne! Nie ma sprawy! Mam sporo notatek i pokaźną literaturę więc jak coś to wal – stwierdziłem.
Mati uśmiechnął się pokazując szereg białych lśniących zębów. Jego uśmiech był wprost zabójczy.
- Ale, ale. Przecież przyszedłeś tu po paczuszkę – przypomniał.
- No właśnie. Trochę na nią już czekałem więc nie gniewaj się, ale wezmę ją i lecę do siebie – skwitowałem.
- Tylko tydzień. Ale przecież musiałem dobrze przygotować jej zawartość. Dzisiaj miałem je na sobie ostatni raz, więc możesz je zdjąć mi z nóg – zachęcił.
Zgłupiałem do reszty. To nie możliwe, żebym zamówił soksy u swojego sąsiada.
- Jak to przygotować? – spytałem oszołomiony.
- Normalnie! Dałem ogłoszenie, a ty napisałeś maila. Konto jest kumpla, ale soksy moje. No dalej!
- Może lepiej już pójdę – odparłem wstając z fotela.
- Zapomnij o tym! – Trzymał mnie jedną ręką. – Poza tym chyba nie zamierzasz zmarnować takiej okazji? Na kolana! – rozkazał stanowczo.
Wiedziałem, że teraz już się z tego nie wyplączę. Swoją drogą rzeczywiście pragnąłem paść do jego stóp. Całe to zdarzenie było wprost nieprawdopodobne, a jednak. Opadłem na kolaana pochylając się nad czarnymi najkami Matiego. Z bliska jego stopy wydawały się jeszcze bardziej gigantyczne. Ucałowałem każdy z butków z pełnym namaszczeniem.
- To mi się podoba. Od razu widać znawcę – wybuchnął śmiechem – Myślę, że chciałbyś teraz skosztować tego dojrzałego aromatu skrytego w najkach – oznajmił stanowczo.
Bardzo dobrze wiedział, że ma rację. Tego właśnie pragnąłem. W skupieniu rozwiązywałem sznurowadła, po czym zacząłem delikatnie zsuwać prawy a potem lewy but. Z wnętrza zaczął wydostawać się ostry zapach męskiej stopy.
- Połóż się na plecach! Tak by twoja twarz mogła służyć jako oparcie moich stóp. Dzięki temu będziesz miał z nich uspokajającą maseczkę. Taką jaką zawsze pragnąłeś mieć.
Leżałem teraz u stóp Matiego, które ciężkim kompresem szczelnie przylegały do mojej twarzy. Niepewnie gładziłem mięśnie jego łydek. Mati mruczał z zadowolenia.
- Dokładnie wiesz jak dać odpocząć nogom Twojego Pana – na chwile zawiesił głos – Myślę, że zostaniesz moim sługą i niewolnikiem na stałe – podsumował.
- To niemożliwie – protestowałem próbując podnieść się z podłogi. Jednak ciężkie stopy Matiego, wsparte teraz na mojej klatce piersiowej, wyperswadowały mi ten pomysł od razu. Dopiero teraz dostrzegłem, że Mati nagrywa moje zabawy jego stopami na wideo.
- Przestań. Oszalałeś? – krzyknąłem próbując ponownie wstać. Ale tak jak poprzednio pozostałem na ziemii. – Proszę cię Mati, tylko nie pokazuj tego nikomu. Dobrze? – wydusiłem błagalnie.
- Jest tylko jeden warunek. Zostaniesz już na zawsze moim ponóżkiem i niewolnikiem. No i oczywiście zamieszkasz u mnie. Trochę mi tu samotnie, teraz kiedy rodzice zostawili mi mieszkanie, przenosząc się do dziadków.
- Mati! Jak ty to sobie wyobrażasz? Przecież ja w przyszłym tygodniu wracam do pracy! – oznajmiłem całkiem zbity z tropu.
- Już nie. Teraz twoim zadaniem będzie zajmowanie się mną, a czasem moimi kumplami. Moja firma prosperuje coraz lepiej więc z głodu nie umrzesz, a do ubrania też coś się znajdzie - odparł arbitralnie.


4 comments
Comments feed for this article
grudzień 6, 2006 @ 12:38 am
niewazne
dziekiiiiiiiiiii. jestes boski,zajebisteeeeeeeeeeee!! ale polecialemmmmmm
styczeń 9, 2007 @ 12:18 pm
SOX SOX
Nowa strona portalu SOXSOX to: http://www.soxsox.xx.pl
Zapraszam
marzec 7, 2009 @ 2:06 pm
KTOŚ
chciałbym mieć takiego sąsiada
wrzesień 7, 2009 @ 7:17 pm
marek
też bym chciał takiego sąsiada bym mu ciągle wąchał skarpetki:)