You are currently browsing the monthly archive for listopad 2006.

Jarka i Sebę poznałem na osiedlowej siłowni. Od niedawna przeprowadziłem się na to osiedle, warto więc było zawrzeć nowe znajomości. Obaj mieli po dwadzieścia lat i mogli pochwalić się masywną, piękną muskulaturą, która budziła zachwyt niejednego bywalca siłowni. Mimo, że byłem starszy od nich o sześć lat a na siłownię przychodziłem raczej dla kondycji, bardzo się zaprzyjaźniliśmy. Zwykle dwa lub trzy razy w tygodniu wpadali do mnie po treningu, żeby wspólnie obejrzeć jakiś film na DVD czy najzwyczajniej wypić piwo w spokojnej atmosferze. Nie przeszkadzało mi zbytnio to, że czuli się jak we własnym domu. Jedyną niedogodnością była konieczność ciągłego sprawdzania czy nie zostawiłem gdzieś na wierzchu jakiejś gejowskiej prasy czy filmów. Nie czułem potrzeby informowania ich o moich preferencjach, zresztą nie byłem pewien jakby na to zareagowali. W nagrodę mogłem niejednokrotnie podziwiać ich ciężko wypracowane mięśnie, które od czasu do czasu przede mną dumnie prężyli, żeby pochwalić się to rzeźbą, to przyrostem masy.

Lubiłem ich wizyty, wnosili bowiem trochę życia do zajmowanego przeze mnie w pojedynkę mieszkania. Wpadali niczym tajfun, wciąż pełni energii mimo zmęczenia treningiem, po czym zajmowali dwuosobową sofę przed telewizorem. W międzyczasie ja przynosiłem z kuchni coś do picia i chrupania, a że lubie oglądać telewizję w pozycji leżącej, układałem się na dywanie przed kanapą. Pozycja ta zresztą miała jeszcze jedną zaletę. Dzięki niej miałem zawsze wspaniały widok na ich ogromne stopy, zawsze obowiązkowo odziane w białe soksy. Pochłonięci filmem nie zauważali moich ukratkowych spojrzeń, tak przynajmniej sądziłem.

Tamtego wieczora Jarek i Seba przyszli do mnie bezpośrednio z siłowni nieco wcześniej niż zwykle. Niemlaże rytualnie zasiedli na sofie, ja tymczasem udałem się do kuchni. Kiedy wróciłem z przerażeniem stwierdziłem, że chłopaki oglądają pozostawiony przeze mnie w odtwarzaczu sneakersowy film. Na ekranie młody gostek zmuszany był przez trzech dresiarzy do wąchania i lizania stóp. Stanąłem jak wryty nie wiedząc jak wywinąć się z tej sytuacji.

– Stary? Co to za jazda? – zapytali ze zdziwieniem, niemal równocześnie.

– Nie wiem! Było w pudełku, zamiast filmu, który przyniosłem z wypożyczalni – skłamałem drżącym głosem. Musiałem jednak zabrzmieć niezbyt przekonywająco, bo Seba po chwili skwitował z przekąsem:

– Zaraz sprawdzimy jak bardzo lubisz wąchać przepocone skarpety, skoro lubisz takie kino.

– To nie moje! – wykrzyknąłem z rozpaczą w głosie.

– A ja jednak myślę, że twoje – odparł z drwiną Jarek. – Teraz rozumiem czemu tak chętnie przyglądałeś się naszym stopom zamiast oglądać filmy.

W tym momencie Seba sprawnym ruchem sprowadził mnie do parteru, tak że upadłem twarzą wprost na Jarkowe stopy.

– Spokojnie. Nawąchasz się do woli – obaj parsknęli śmiechem.

– Przestańcie! – prosiłem. – Przecież jesteśmy kumplami.

– Poprawka. Byliśmy! Teraz zostałeś naszym… jak to nazwać? …podnóżkiem – poprawił mnie natychmiast Seba. – Nasi kumple nie mają w zwyczaju padać nam do stóp błagając o możliwość wąchania naszych skarpet. Oczywiście jeśli nie będziesz posłuszny, wtedy zmuszeni będziemy ujawnić innym twój „wstydliwy” sekret.

Próbowałem ubłagać ich ze wszystkich sił. Zrozumiałem jednak szybko, że Jarek i Seba wcale nie zamierzają rezygnować z zabawy jaką im urządziłem swoim kosztem przez własną nierozwagę. Jarek uniósł prawą stopę i podstawił mi ją prosto przed nos. Poczułem silny zapach potu unoszący się z wilgotnego i lekko pożółkłego soksa.

– Ucałuj ją! – rozkazał. – Powinieneś mi podziękować za ten przywilej, który cię zaraz spotka. W końcu jesteś pierwszym, który go dostąpi. Nosiliśmy te soksy z Sebą przez cały tydzień na siłownię, chcąc zemścić się za te spojrzenia. Nie przypuszczaliśmy jednak, że właśnie tego pragniesz. Jakże mógłbym ci teraz tego odmówić – ponownie wybuchnął śmiechem.

Nieśmiało chwyciłem w dłonie jego ogromną stopę i z drżącym sercem ucałowałem. Na wargach poczułem lekko słonawy smak potu, którym przesiąknięta była cała skarpeta. W głębi ducha zdawałem sobie sprawę, że pragnąłem tej chwili od pierwszego dnia kiedy poznałem Jarka i Sebę. Z drugiej strony czułem się potwornie upokorzony. Chęć by wszystko było jak dawniej kłóciła się z ukrytym pragnieniem wąchania ich soksów. Jak przez mgłę słyszałem jeszcze szyderczy śmiech chłopaków, ale stopniowo poddawałem się swoim głęboko skrywanym marzeniom wdychając coraz głębiej i głębiej przenikliwy aromat ciężko wypracowanego na siłowni potu.

– Ściągnij mi skarpety zębami i zacznij lizać moje syry – usłyszałem po chwili.

Wszystkie opory prysnęły niczym mydlana bańka. Z poświęceniem i czcią lizałem każdy najmniejszy skrawek Jarkowych stóp. Ich zapach odebrał mi całkowicie zmysly. Lizałem i całowałem je na przemian dziękując chłopakom za ów upragniony przywilej, Jarek zaś mruczał z zadowoleniem dając mi do zrozumienia, że dobrze spełniam swoje powołanie. Wkrótce i Seba zachęcany przez Jarka przycisnął swoje równie wielkie stopy do mojej twarzy. Ciepły, wilgotny okład z jego stóp, przesycony jeszcze silniejszym zapachem był dla mnie niczym magiczny afrodyzjak. Nie chciałem, nie umiałem, nie potrafiłem walczyć ze swoimi nowymi Panami. Mieli nade mną całkowitą i zupełnie nieograniczoną kontrolę. Gotów byłem spełnić każde ich najdrobniejsze życzenie.

– Jarek! On jest kompletnie stuknięty – skwitował Seba. – Ale ta dominacja i przewaga jaką nad nim mamy, to coś co daje mi niezłego kopa. Zawsze chciałem mieć niewolnika, który będzie wąchał i lizał moje stopy, a tu proszę.

– Wiesz co Seba? – zagabnął Jarek. – Nareszcie będziemy traktowani po królewsku. No i mamy chatę za friko. Czujesz to? A po każdej siłce masaż stóp – rozmarzył się.

c.d.n.

Blog Stats

  • 82,887 hits

 

listopad 2006
P W Ś C P S N
« paź   gru »
 12345
6789101112
13141516171819
20212223242526
27282930  

c